Kiedy trafiłam na Ranczo Salemi nie wiedziałam czego mogę się spodziewać. Przecież będą mnie otaczać ludzie z problemami, a więc jak się tam odnajdę? Czy to nie będzie za dużo? – myślałam. Jechałam do pomocy jako wolontariusz i choć kierowała mną ciekawość, w głowie miałam sporo wątpliwości. Kiedy wsiadłam do samolotu nie było już odwrotu. Lecę i niech się dzieje co ma dziać. Jestem. Stawiam pierwsze kroki na sycylijskiej ziemi i wciąż zadaje sobie pytanie: Czy to naprawdę się dzieje? Wsiadam do auta i jadę do swojego nowego domu.

Po drodze mijam zielone wzgórza, słońce przebija się między chmurami, a ja z uśmiechem na twarzy podziwiam widoki. Nie dziwi mnie wysuwająca się na pierwszy plan sielanka. Przecież jestem w królestwie „dolce far niente”(tł.pl. „słodkie nic nie robienie”).

Salemi to niewielka włoska wioska położona na wysokości 400 m. n.p.m., licząca ok. 10 tyś. mieszkańców. Stare budynki, niska zabudowa, opuszczone mieszkania i rodzinne biznesy. To moje pierwsze wrażenia. Jedziemy kawałek dalej. Mijamy centrum kierując się jeszcze wyżej. Już w oddali widzę żółty domek z brązową dachówką. Pare zakrętów i wzniesień dalej zatrzymujemy się przy bramie. Czuję, że jestem na totalnym odludziu. Nie dosyć, że daleko od wioski to jeszcze dalej od miasta. Wokół mnie tylko kaktusy, pusta droga i pojedyncze domy. Jak się okazuje brama to nie koniec mojej drogi. Jadę jeszcze wyżej i wyżej wciąż zakręcając. W końcu jestem. Wysiadam z auta i podziwiam cudowny widok. Przede mną rozpościera się niesamowity widok zielonych gór i miasteczka Salemi w oddali. Dom znajduje się pośrodku niczego, a ja nagle poczułam się jak główna bohaterka filmu poszukująca swego szczęścia. Na powitanie wychodzą mi osiołki i koziołki. Po chwili podlatują psy. Czy ja śnię? Nie mogę opędzić się od zwierzęcego natarcia. W między czasie na mojej twrazy pojawia się duży uśmiech oraz poczucie bezpieczeństwa. Jest dobrze– myślę.

Od tego momentu minęło 6 tygodni, a ja wciąż tu. Ranczo stało się częścią mnie. Poznałam mnóstwo ludzi, zobaczyłam wiele wzruszeń i prawdy. Tutaj w powietrzu wisi coś magicznego. Nawet jeśli są konflikty to staramy się je rozwiązać. Ranczo to społeczność. To osiołki podjadające pomarańcze i koziołki skaczące po parapecie. Ranczo to dla każdego indywidualny odbiór i reakcje. Próbujemy się odnaleźć, rozpoznać i zagłębić. Rozpocząć nową podróż w głąb siebie i otworzyć na innych. Poznajemy siebie i swoje emocje na nowo, niektóre przeżywając tak naprawdę po raz pierwszy.

czym jest ranczo salemi

Bywają tacy, którzy przyjeżdżają na kilka dni i wyjeżdżają, zostawiając po sobie ważny ślad, chociażby w postaci jednego słowa czy gestu. Są i tacy, którzy planują się tu zadomowić i zostać dłużej, próbują znaleźć swój stały kąt i rytm dnia. Obcuję również z ludźmi, którzy przyjeżdżają na dwa tygodnie dać z siebie wszystko i jadą pomagać dalej. Przytulamy się i uśmiechamy. Płaczemy i panikujemy. Śpiewamy i zamykamy w sobie. Szukamy balansu. Jeździmy na wycieczki, oglądamy filmy i rozmawiamy na poważnie. Codziennie zasiadamy wspólnie do stołu i robimy posiłki. Jeździmy na zakupy, praktykujemy jogę i medytujemy.

Nie jesteśmy idealni, ale staramy się zaakceptować swoje niedoskonałości. Staramy się jak możemy, każdy na swój sposób, aby to miejsce było dla każdego, ale przede wszystkim było dla nas samych. Chcemy być autentyczni, bo prawdziwe miejsce może tworzyć tylko prawda.

I choć każdy jest w procesie, to zawsze do nas należy decyzja: Czy chcę rozpocząć swój proces i przede wszystkim, czy jestem gotów, aby znaleźć przyczyny swojej choroby?

Ranczo Salemi – nic dodać, nic ująć. Serdecznie zapraszamy każdego – nasze drzwi są dla Ciebie zawsze otwarte 🙂

Domownik

czym jest ranczo salemi

Zdjęcia autorstwa naszej terapeutki.

Chcesz porozmawiać? Skontaktuj się z nami!

Zadzwoń:
Tel: +48 603 241 264
Tel: +39 320 928 66 52
WhatsApp: +48 603 241 264‬‬


Informacje

adres: Contrada San Giuseppe Paradiso N. 138/A sns 91018 Salemi , ITALY

zadzwoń do nas: +48 603 241 264
WhatsApp:
+48 603 241 264

e-mail: kontakt@terapiasycylia.pl